Strona główna Nasze opowiadania
Perełka
Wpisany przez Teresa, Brwinów   
sobota, 25 stycznia 2014 13:49

Celina wstała rano . Jak co dzień. Matka czworga dzieci nie może sobie pozwolić na taki luksus jak spanie do dziewiątej. Trzeba jeszcze było zrobić tak wiele zanim wszyscy zaczną wstawać. Ubrała się w czystą ( cudem ! )  sukienkę i z czułością spojrzała na dwumiesięcznego Stasia , leżącego w ( zbitej własnoręcznie przez Michała ) drewnianej kołysce. W sąsiednim pokoju słodko chrapały bliźniaczki : Wikusia i Marysia. W drugim skrzydle domu mocno spał najstarszy syn Konarskich , Antek . Dzień Celi zaczynał się od przyszykowania ubrań wszystkim domownikom. Dziś przygotowała czyste ( identyczne) sukieneczki i fartuszki dla córeczek , a dla Antosia , koszulę i świeżo zacerowane spodnie ( strasznie przecierały się na kolanach). Potem trzeba było przewinąć Stasieńka , przygotować śniadanie , sprzątnąć salon i zdjąć wczoraj zawieszone pranie. Przez cały czas Celina myślała o Rudej , której właśnie zbliżał się termin porodu. Nie , nie , wiedziała oczywiście że to nic strasznego ale martwiło ją to że Michał nie był pewny czy dziecko jest zdrowe. Na szczęście dom Władków , przylegał do ich domu więc wystarczyło przejść przez drzwi. Dodatkowo u Rudej zamieszkała dr. Maria. Tak , ale teściowa była kolejnym zmartwieniem odpowiedzialnej Celinki. Maria , postarzała się i coraz częściej dokuczało jej serce do czego oczywiście nie chciała się przyznać. Zdążyła jeszcze zasłać swoje łóżko , uprać pieluszki Staśka , zacerować (kolejne!) spodnie Antka , skończyć szalik na drutach dla Wikusi oraz zaplanować dzień , zanim z góry nie przyczłapał Michał marudząc że nie przygotowała mu skarpet. Celina przygotowała skarpety dla męża już wczoraj , jednak ten jak zwykle zapomniał że powinny leżeć na komodzie. Głos Michała , wybudził Antka , który zaspany zszedł na dół i głośno zaczął szukać kota zwanego Łysym. Następnie z góry zbiegły bliźniaczki w samych koszulkach nocnych , więc Cela poszła je ubrać zostawiając męża i syna z mlekiem na gazie. Gdy zeszła mleko właśnie kipiało , a Michał był z łazience. Kiedy wreszcie udało im się zjeść  śniadanie przedstawiła plan dnia. Rano należało umyć okna , sprzątnąć ogród , schować letnie ubrania i wyjąć te zimowe , odwiedzić Lenkę ( Antoś miał u niej lekcje rysunku) , usmażyć ostatnie konfitury , skończyć cerować ubrania , ostrzyc Michałowi włosy (zaprowadzić go do fryzjera) bo zaczynał przypominać mamuta , i oczywiście posiedzieć u Rudej. Szybko rozdała zadania , nie zważając na protesty synka i męża.  Lubiła mieć wszystko pod kontrolą , więc teraz uśmiechając się pod nosem przystąpiła do cerowania ubrań jednocześnie obserwując jak Michał z Antkiem kłócą się który umyje okna a który sprzątnie ogród. Wiki i Marysia miały za zadanie wyjąc wszystkie letnie sukienki i ładnie je poskładać , a Staś miał .... grzecznie spać. Uwielbiała swoją rodzinę. Wszyscy byli tacy kochani. Kochała Michała , który był wspaniałym , kochającym mężem. Kochała swoje dzieci , wszystkie tak samo mocno i tak samo wspaniale.  Kochała Rudą , która nie mogła się nacieszyć tak liczną "Celinkową" gromadką , i tak bardzo chciała mieć więcej dzieci ( na razie miała 7-letnią Karolinkę w wieku Antka , dziewczynka była udana   bardzo udana , urodę wzięła po mamie ) Martwiła się Rudą , bo ta była już w zaawansowanej ciąży a Michaś nie był pewien czy dzieciątko będzie zdrowe. Biedna Wiktoria ciągle się tym zamartwiała ... . Skończyła cerować kolejne spodnie Antka , niezliczone ilości skarpet , sukienek i pieluch.Poszła spojrzeć jak z pracami domowymi radzą sobie pozostali. Michała , jej kochany mąż , przegrał kłótnię z Antkiem i teraz to on sprzątał ogród , uganiając się za latającymi na wietrze liśćmi. Uśmiechnęła się do niego , a on pomachał jej rozpromieniając się. Jednocześnie pogroził jej palcem , ponieważ nie miała na sobie płaszcza a on od postrzału strasznie na nią chuchał i dmuchał. Weszła z powrotem do domu , i przeszła kontrolować Antosia. Okna były już umyte. Jak zwykle idealnie. Synka znalazła w salonie  , siedział z ołówkiem w ręce , pochylony na kolejnym "dziełem sztuki" , spojrzał na nią i uśmiechnął się . Dziewczynki również skończyły pracę i siedziały na dywanie pochłonięte zabawą. Mały Staś , słodko spał wśród falbanek. Dalej zabrała się za smażenie dżemu z truskawek , zdobytych przez Rudą . Przeszła do swojego pokoju i zaczęła sprzątanie swojego sekretarzyka. Na samym wierzchu leżały listy , rachunki , pierścionki i rzucone w pośpiechu notatki. Sporo zdjęć , akty urodzenia dzieci , jakieś dokumenty .... paszport .... do USA. Kiedys najważniejsza rzecz w jej życiu. Beznamiętnie wrzuciła dokument do kominka i patrzyła jak płomienie trawią przepustkę do nowego życia , do innego życia. Ale była to przepustka dla jednej , jedynej osoby.  Nie miała ochoty  na dalsze sprzątanie , zwłaszcza że zbliżała się pora wyjścia do Lenki. Ubrała Staśka w cieplutkie ubranka , zawołała Antosia. Dziewczynki spytały się jej czy nie mogły by zostać. Jako że Michał nie był zajęty , to zgodziła się.  Włożyła młodszego syna do wózka ( po Lenkowym Jaśku) starszemu zapięła kurteczkę i  wyszła. U Leny jak zwykle spędziła najpierw kwadrans na inteligentnej rozmowie z synem Leny , potem dołączyła do nas sama Lenka , która zaczęła na zmianę wychwalać Jaśka i Antka , jednocześnie co chwilę wychylając się do Stasia. Antoś skończył zajęcia po godzinie jednak Lena miała dla niego prezent. Zza szafy wyciągnęła teczkę pełną ... jej rysunków. Były to stare  plany Warszawy którymi Antek był zachwycony. Jasio zaciągnął go do pokoju gdzie na honorowym miejscu wisiał portret Janka , jego ojca. Zaraz też pokazał Antkowi swoje najnowsze dzieło - piękny widok ulicy Złotej. Obu chłopców interesowało to samo - rysunek. Gdy wreszcie udało im się dojść do domu , było już trochę późno. Celina podała obiad , pozmywała po nim i resztę dnia spędziła na rozmaitych porządkach. Wieczorem , wróciła do sprzątania swojego sekretarzyka. Odgarnęła warstwę kurzu , jakieś notatki , plany dnia , przepisy ( jeden bardzo dobry , Michał uwielbia kompot z wiśni , jabłek i moreli ) , stare mapy i najróżniejsze podarunki od dzieci. Dalej jakieś dokumenty.... na nazwisko Heinemmann , Beata Heinemmann . Rozkład ulic - jeszcze z powstania . Zdjęcie rodziców. Zdjęcie jej i Krzysztofa. To ostatnie zaraz wylądowało w kominku. Jakieś kołnierzyki ( znów wracają do mody  , ładnie je wypierze i będzie jak znalazł) , zniszczone korale i rozerwane kolczyki. Szydełko , zdjęcie jeszcze  z Powstania , przedstawiające dzielną łączniczkę Celinę "Małą" oraz uśmiechniętą Rudą w panterce. Na samym dnie leżało pudełeczko , Cela otworzyła je i ... wszystko sobie przypomniała. Ten dzień gdy w starym fotoplastikonie , oświadczył jej się pewien przystojny blondyn o zabójczym uśmiechu. Michał Konarski. Dalej leżało już tylko zdjęcie ślubne. Jej i Guzika  , za nimi stali Władek i Ruda - ich świadkowie. Nagle do pokoju  wszedł Michał

- Ruda. Zaczęło się. - powiedział.

Bo nigdy nie wiadomo co przyniesie spokojny wieczór , pomyślała Cela bezwiednie wsuwając na dłoń , przedmiot z pudełeczka. Mały , pierścionek zaręczynowy z perełką.

 
Kartka z pamiętnika wojennej dziewczyny...
Wpisany przez Weronika, Tarnów   
niedziela, 15 grudnia 2013 19:00

17 maja 1940r.

Warszawa... Zastanawiam się czy to miasto jeszcze w ogóle istnieje. Wychodzisz na ulicę.. Strach ogarnia cię całą.. Najgorzej jest gdy słyszysz słowo łapanka.. Od kilku miesięcy mnie ono prześladuje.. Najpierw ktoś krzyczy: "Łapanka! Uciekaj!", później nie masz gdzie uciec, łapią Cię, stawiają przy ścianie i... Ładują na te swoje samochodziki, wiozą długo, a ty się zastanawiasz, o co cię zapytają, co zarzucą, czy w ogóle będą o coś pytać.. Każą Ci wysiadać.. Prowadzą do budynku i zamykają w celi z innymi.. Później biorą na przesłuchanie.. Tak.. Przesłuchanie.. Zaczyna się od tego, że każą Ci siąść na krześle.. Ty nieświadoma tego co się czeka, siadasz posłusznie... Zadają pytanie.. Jedno pytanie.. Ty przecież nic nie wiesz, więc nie odpowiadasz... Wtedy się zaczyna.. Jedno uderzenie, drugie, trzecie.. Upadasz.. Teraz Cię kopią... Po krótkim czasie nic nie czujesz.. Wiesz że boli, ale starasz się o tym nie myśleć... Przestają dopiero wtedy, kiedy przestajesz się ruszać... Teraz nie masz siły nawet wstać.. Gdy z wielkim trudem otwierasz oczy, zastanawiasz się gdzie jesteś.. Wiesz że jeżeli wciąż jesteś w tym piekle , to zaraz po ciebie przyjdą.. Nie odpuszczą.. Tak.. Masz tylko nadzieję, że po pierwszym uderzeniu stracisz przytomność, aby nie czuć tego bólu.. I tak przyjdzie dzień, kiedy zamkniesz oczy i nigdy już ich nie otworzysz.. A może to oni Ci je zamkną...?

 
<< pierwsza < poprzednia 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 następna > ostatnia >>

Strona 17 z 27

Czas Honoru Czas Honoru

Ankieta

Czy Twoim zdaniem, serial przyczynił się przywrócenia pamięci o cichociemnych oraz żołnierzach wyklętych?
 

Z planu serii "Powstanie"

Wyszukaj na stronie

Ostatnie komentarze