Strona główna Nasze opowiadania Dalsze losy Leny...
Dalsze losy Leny...
Wpisany przez Nika, Warszawa   
piątek, 11 kwietnia 2014 18:29

Ulicą szła dziewczyna trzymająca dziecko za rękę. Nikt nie wiedział kto to jest, czy to jej dziecko, a jeśli to jej syn to gdzie jest ojciec. Kobieta była ubrana skromnie, ale elegancko, a dziecko było ubrane w wełniany sweterek i spodenki. W pewnym momencie rodzina skręciła w bok i weszła do jednej z kamienic. Dama weszła szybko po schodach i zapukała do jednego z mieszkań. Plakietka na drzwiach informowała, że jest to dom Marii Konarskiej. Drzwi otworzyła jej tak dobrze wszystkim znana pani doktor ze szpitala im. Dzieciątka Jezus.

-Witam cię Leno! Wejdziesz?

-Nie ja tylko przyszłam odprowadzić Jasia. Muszę się spieszyć za 15 minut zaczynają mi się egzaminy.

-Dobrze to pędź kochana, my tu sobie z Jasiem porysujemy.

-Do widzenia!

-Do zobaczenia Lenko i powodzenia!

-Dziękuję! -krzyknęła Lena i już jej nie było.

***

Lena weszła do sali gdzie zwykle odbywały się egzaminy Przywitał ją profesor Majerski.

-Dzień dobry pani Leno! Jak dobrze że pani przyszła. Czy możemy zaczynać egzamin?

-Tak oczywiście.

-Dobrze. Pytanie pierwsze:

-

-Tak. Bardzo dobrze. Jeszcze niech pani wypełni ten test i będzie już pani mogła zabrać się do roboty.

-Jak to przecież mam już pracę? Tak ale mam dla pani specjalne zadanie: będzie pani projektować nową ulicę Marszałkowską. Jeśli oczywiście pani chce.

-Czy chce? Oczywiście, że tak! -lecz nagle sobie przypomniała o Janku i o tym, że projektowanie Marszałkowskiej to zawsze było jego marzenie.

***

Po zdanym egzaminie Lena postanowiła się wybrać na cmentarz do Janka

-Witaj kochany! Wiesz co dzisiaj się dowiedziałam? Że będe projektować Marszałkowską -Lena mówiąc to wybuchła płaczem- tak jak ty zawsze chciałeś...

I wtedy przypomniała sobie jak jej Janek w chwilach słabości ją pocieszał  i przytulał ją do siebie.

-Przepraszam cię... Muszę już iść Jasio czeka. Do zobaczenia!

***

Gdy Lena weszła do kamienicy i zapukała do drzwi dr Marii, ona jej otworzyła i zaprosiła do środka. Dziewczyna nie musiała się martwić, że Jasio będzie się nudził, ponieważ mały akurat zasnął.

-Co tak kiepsko wyglądasz Lenko? Stało się coś? Jak ci poszedł egzamin?

-Nie wszystko dobrze, zdałam, tylko się dowiedziałam, że zostałam wybrana do projektowania nowej Marszałkowskiej...

-Świetnie! Gratuluję! Ale ty jakoś się nie cieszysz?

-Tak, bo tą ulicę zawsze chciał projektować Janek -powiedziała Lena zanosząc się płaczem.

-Oj ciii... cicho już. Nic się nie stało... Już nie płacz...

-Przepraszam... To... to... może ja już pójdę. Jak Jasio się obudzi to zadzwoni pani dobrze?

-Tak oczywiście. Idź do domu i pobądź trochę sama. Myślę że to ci pomoże.

Jednak Lenie nie było dane wyjść z domu bez żadnych emocji, ponieważ gdy wychodziła natknęła się na Michała, który akurat wrócił ze szpitala.

-O Michał! Cześć synku może byś się jeszcze przeszedł? Bo myślę, że Lena potrzebuje czyjegoś wsparcia. -powiedziała Maria

-Serwus Michał! To co idziemy się przejść?

***

-Jak sobie radzisz? -spytał Michał

-Jakoś, jakoś. Dziecko to idealny pochłaniacz czasu, a jak do tego jeszcze się doda pracę to czas bardzo szybko mija. A co tam u ciebie? Zacząłeś pracę?

-Tak pracuję w tym samym szpitalu co mama i teraz wiem, że bycie lekarzem to jest moje powołanie...

-A wiesz może co u chłopaków?

-Z tego co wiem Wanda i Bronek wyjechali do Poznania, a Ruda i Władek mieszkają na Pradze. Nie wiem czy wiesz ale Wiki jest w ciąży...

-Naprawdę?! Gratulacje! W końcu zostaniesz wujkiem.

-Taaak. Też się bardzo cieszę.

-Wiesz co może wstąpimy do mnie napijemy się herbaty?

-Z przyjemnością. -odparł Michał

-No to zapraszam.

I weszli do środka, a było im tak dobrze razem, że stracili poczucie czasu. Nagle nie wiadomo dlaczego ich usta złączyły się w pocałunku. Byli tak spragnieni drugiej osoby, że nie zauważali tego co się wokół dzieje. Lena nie usłyszała telefonu, bo ciągle słyszała czuły szept Michała, i pragnęła, aby ta chwila trwała wiecznie.

***

Rano, gdy Lena się obudziła. Zdziwiła się, że obok niej leży Michał. A w łóżeczku Jasia jest pusto. Nagle przypomniała sobie to co się wczoraj wydarzyło. I, aż się przestraszyła, bo przypomniała sobie, że Jasio jest u dr Marii, a nigdy nie spał sam bez mamy.

-Michał! Obudź się!

-Cooo? Jak to przecież jest tak wcześnie? -powiedział mocno ziewając.

-Ale zapomnieliśmy o Jasiu.

-Taaak? A gdzie jest Jaś?

-U twojej mamy.

-Co ?! -oprzytomniał nareszcie Michał

-Musimy po niego iść. -nalegała Lena

-Dobra już wstaję.

***

Gdy weszli do domu Michała, zastali na kanapie śpiącego Jasia, a obok niego śpiącą Marię.

-No to teraz możemy zjeść porządne śniadanie. -powiedział Michał z zadowoleniem krojąc chleb.

 

Przykro nam, ale nie możesz komentować tego artykułu, ponieważ nie jesteś zalogowany. Zaloguj się lub załóż konto, jeśli go jeszcze nie posiadasz. Zapraszamy!

Czas Honoru Czas Honoru

Ankieta

Czy Twoim zdaniem, serial przyczynił się przywrócenia pamięci o cichociemnych oraz żołnierzach wyklętych?
 

Z planu serii "Powstanie"

Wyszukaj na stronie

Ostatnie komentarze